Czasem zarzadzanie

Czasem zarzadzanie

 

Mimo wszechobecnie panującego kryzysu ekonomicznego, niekiedy udaje się złapać ciekawą okazję. Dzięki dofinansowaniu z Unii, mogliśmy w kilka osób z firmy odbyć szkolenie z zarządzania czasem. Temat może niezbyt ambitny, ale tak naprawdę liczyła się dla nas lokalizacja. Otóż szkolenie odbyło się w stolicy polskich Tatr – Zakopanem. Stwierdziliśmy zgodnie, że jest to zdecydowanie ciekawsza i bardziej przyjazna nabywaniu nowej wiedzy miejscówka, niż np. Warszawa. Nasza niespokojna natura podpowiedziała nam, abyśmy udali się na miejsce dwa dni wcześniej i skorzystali z uroków nadchodzącej zimowej aury oraz łyknęli odrobine świeżego powietrza. Podróż tzw. tanimi liniami kolejowymi trwała prawie dziewięć godzin, ale nie odczuliśmy z tego powodu żadnego dyskomfortu. Wyborne towarzystwo i dobrze zaopatrzony wars sprawiły, że czas zleciał bardzo szybko, a debaty na wszelakiego rodzaju tematy przerywane były jedynie załatwianiem potrzeb fizjologicznych w typowej dla pkp toalecie, która znakomicie wyrabia poczucie równowagi.
W Zakopanem przywitał nas brak śniegu i całkiem niezła temperatura (ok.10 stopni celcjusza). Pełną wrażeń noc spędziliśmy w schronisku z największym w Europie dachem gontowym. Obiekt doskonale pamiętał czasy gierkowskie, o czym świadczył wystrój pokoi z wykladzinami, szpitalnymi lampami, kocami w kratę jakie pamiętamy z przedszkola i łazienka w stylu wojskowym. Brakowało tylko kaftanów bezpieczeństwa. Genialny klimat schroniska uwolnił nasze młodzieńcze instynkty, uśpione po dawnych wypadach na kolonie i obozy przez 5-cio gwiazdkowe hotele na Bali i w Maroku (chyba nikt z nas tam jeszcze nie był, ale może Unia dofinansuje nam takie w przyszłym roku;). Jedynym przejawem zimy była odrobina śniegu (prawdopodobnie z zeszłego roku jeszcze) zlokalizowana w okolicy schroniska. Naszym głównym celem było zdobycie przy pomocy kolejki linowej Kasprowego Wierchu (Kasprich Wirch -nazwa zmieniona wieczornym-nie do końca wytlumaczalnym procesem retrospekcji do zajęć z niezbyt lubianego języka niemieckiego w szkole średniej, wywołanym substancjami nie do końca zalegalizowanymi). Niestety z powodu Halnego nie udało nam się zaszczycić swoją obecnością tegoż szczytu. Z kolei wchodzenie na pieszo nie wchodziło w grę, gdyż niektórzy uczestnicy szkolenia nie byli przygotowani odzieżowo na tak ekstremalne warunki pogodowe. Ale wjechaliśmy na Góbałówkę (Nowa nazwa -Gauben), gdzie skosztowaliśmy paskudnego, rozcieńczonego grzańca za 10 zł. Na szczęście na dole zarówno winko, piwo i jadło zaspokoiły nasze wyszukane podniebienia. Czas płynął spokojnie, odpoczywaliśmy psychicznie wietrząc nasze przytłumione całym rokiem pracy mózgownice.
Ale przyszedł czas na szkolenie, o którym krótko poniżej.
Muszę przyznać, że to stwierdzenie zawsze mnie ciekawiło: zarządzanie czasem. Jak możemy zarządzać czymś, na co nie mamy żadnego wpływu? Przecież nie zatrzymamy, nie przyspieszymy, nie zwolnimy ani nie zrobimy nic innego co może zaburzyć rytm czasu. Ewentualnie możemy zarządzać czasem ,który mamy albo jeszcze inaczej: zarządzać SOBĄ w czasie. Może się czepiam, ale wydaje mi się, że tak powinno brzmieć zagadnienie. Zresztą whatever…
W każdym razie istnieje taka reguła, która zwie się w skrócie SMART i bynajmniej nie pochodzi od nazwy modelu „samochodu” (piszę w cudzysłowiu, bo coś co przypomina resoraka wielkości pudełka zapałek trudno określić pojazdem dwuśladowym z rodziny samochodowych). Powyższa reguła  mówi nam o tym, w jaki sposób powinniśmy wyznaczać swoje cele aby ich realizacja była skuteczna i możliwa. W związku z tym, cele powinny być:
-sprecyzowane
-realne
-mierzalne
-ambitne
-określone w czasie
Jeśli spełnimy powyższe kryteria ustalając cele, staną się one łatwe do osiągnięcia. Proste.Teoretycznie.
Tak naprawdę najwięcej zależy od naszej silnej woli, wytrwałości i chęci.
Są jeszcze inne reguły i narzędzia, takie jak ALPEN, GAUBEN (stworzona przez uczestników podczas przypływu strumienia kreatywności wywołanego piwem na krystalicznie czystej górskiej wodzie),matryca Eisenhowera, analiza ABC, a najważniejszy wniosek jaki z nich płynie to żeby się nie opierdalać i robić ważne rzeczy najpierw.

Kiedy na początku szkolenia Pani prowadząca poprosiła nas o podanie swoich celów, okazało się, że z definicji tylko 2 osoby podały cele-reszta mówiła o marzeniach.
Także pamiętajmy, lekcja jaka płynie dla nas wszystkich z tego szkolenia to:
określaj CELE, NIE MARZENIA



3 Responses to “ “Czasem zarzadzanie”

  1. Agnes pisze:

    Wyborne :D !!! Resztę dopowiem osobiście ;)

    Pozdrawiam
    Magnes

  2. Jo pisze:

    Rewelacja !!! Lekkie pióro, swietnie się czyta. Prosimy o jeszcze :)

  3. Onvog pisze:

    Ładny demotywator ;)